Friday, 11 November 2011

Przysłowie Polskie, przysłowia wulgarne

A

Aby do wiosny!
Adam cóż by poradził, gdyby Bóg w raju Ewy nie posadził.
Zobacz też: Adam, Bóg, Ewa, raj
Adwokat niech głowę, a koń niech ma nogi.
Zobacz też: adwokat, głowa, koń, noga
Afekty, chociaż będą święte, rozumem mają być ujęte.
Zobacz też: rozum
Aksamity, atłasy sławy nie czynią.
Zobacz też: aksamit, atłas, sława
A kto z nami nie wypije – tego we dwa kije.
Albo rybki, albo akwarium.
Ambroży w grudniu uprawia ugory.
Zobacz też: Ambroży, grudzień
Ani Antoni na morzu wiatru nie dogoni.
Zobacz też: Antoni, morze, wiatr
Ani w Boga wierzy, ani się diabła boi.
Zobacz też: Bóg, diabeł, wiara
Aniołowie pijanych na rękach swych noszą.
Zobacz też: anioł, pijak, ręka
Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Zobacz też: apetyt, jedzenie
Apostoł ludzkości rzadko pości.
Zobacz też: apostoł, ludzkość, post
Atak jest najlepszą obroną.
B

Baba bez chłopa – jak chałupa bez płota.
Baba gruba – chłopa chluba.
Baba z wozu, koniom lżej.
Zobacz też: baba, koń, wóz
Bez Boga ani do proga.
Bez matki nie ma chatki.
Bezpiecznie jak u Pana Boga za piecem.
Bez pracy nie ma kołaczy.
Zobacz też: praca
Będą takie mrozy, że przymarznie cap do kozy.
Biednemu zawsze wiatr w oczy.
Zobacz też: bieda, oczy, wiatr
Biedny kupuje jedną kapotę, ale na całe życie.
Bierz nogi za pas, póki jeszcze czas.
Bliższa ciału koszula.
Bogatemu diabeł dzieci kołysze.
Zobacz też: bogactwo, diabeł, dzieci
Bogatemu to i byk się ocieli
Zobacz też: bogactwo, byk
Bogu – co boskie, cesarzowi – co cesarskie.
Bo pić trzeba umieć.
Brał i Napoleon czasem po tabinkach.
Źródło: Antologia poezji głupich i mądrych Polaków, wybór Ludwik Stomma, Gdańsk 2000.
Brylant świeci i w popiele.
Zobacz też: brylant, popiół
Budować zamki na lodzie.
Zobacz też: lód, zamek
Bujać to las, ale nie nas!
Burza w szklance wody.
Być kulą u nogi.
Zobacz też: ciężar, noga
Być pracowitym jak pszczoła.
Zobacz też: pszczoła
Byłoby dłuższe lato, gdyby nie zima.
Był w kościele, ale na swoich chrzcinach.
Zobacz też: chrzciny, kościół
C

Cel uświęca środki.
Chartom często przebaczają to, za co kundla knutują.
Zobacz też: pies
Chcesz być bogatym, bądź siedem lat świnią.
Zobacz też: bogactwo, świnia
Chcesz przyjaciela stracić? – Pieniędzy mu pożycz.
Zobacz też: pieniądze, przyjaźń
Chcesz się dowiedzieć prawdy o sobie, pokłóć się z przyjacielem.
Zobacz też: kłótnia, prawda, przyjaźń
Chciwy dwa razy traci.
Zobacz też: chciwość, strata
Chłop do kielni, baba do patelni.
Zobacz też: chłop
Chłop robotny i baba pyskata zawojują pół świata.
Choćby i najtęższa zima – tylko do wiosny trzyma.
Zobacz też: zima
Choćby koza biała – byle posag miała;
choćby chłop o jednym oku – byle tego roku.
Choćbyś miał złota skrzynie, śmierci się nie wywiniesz.
Choćbyś uciekał przez góry, las – śmierć do ciebie zdąży na czas.
Choćbyś ukuł ze stali, i tak ci czas obali.
Chodź chlebie, zjem ciebie.
Chrzest polewaj wodą, wesele – wódką, a pogrzeb – płakaniem.
Chyba kończy się świat – świnia z pastuchem za pan brat!
Ciemnota – gorsza od zbrodni.
Ciemny jak tabaka w rogu.
Zobacz też: tabaka
Cierp ciało – skoroś chciało!
Ciężko dźwigać, żal porzucić.
Cisza jak makiem zasiał.
Zobacz też: mak
Co bardziej dokuczy, to rychlej nauczy.
Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
Co dokuczy, to nauczy.
Co dwie głowy, to nie jedna.
Co głowa to rozum.
Co głupiemu po koronkach, skoro mówi, że to same dziury.
Co godzina, to nowina.
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Co jeden polepszy, to drugi popieprzy.
Co jeden rok płaci, to drugi rok traci.
Co jednemu swawola, to drugiemu niewola.
Co komu pisane, to go nie minie.
Co kraj to obyczaj.
Co lato odkłada, to zima przejada.
Co łysemu po grzebieniu!?
Co ma piernik do wiatraka?
Co ma wisieć, nie utonie.
Co nagle, to po diable.
Co nie siłą, to rozumem.
Co Polak to zdanie.
Co powiesz w sekrecie, to wiedzą w całym powiecie.
Co rok – prorok.
Co się nie najesz, to się i nie naliżesz.
Co się odwlecze to nie uciecze.
Co się stało, to się nie odstanie.
Co się źle zaczyna, to się dobrze kończy.
Co strona, to żona.
Co w czyim sercu na dnie, to wódka wywiedzie snadnie.
Co wieś, to inna pieśń.
Co w kobiecym sercu na dnie, to i diabeł nie odgadnie.
Co w sercu, to na widelcu.
Co z oczu, to z serca
Co za dużo to niezdrowo.
Co zaszkodziło, to nauczyło.
Co zima przychłodzi, lato wynagrodzi.
Cóż po tytule, gdy pusto w szkatule.
Cymbał – im puściejszy w środku – tym głośniej dzwoni.
Czapka na uchu, a wesz na brzuchu.
Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
Czego się nauczymy, tego nam nikt nie wydrze.
Czego nie można zmienić, to trzeba polubić.
Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Czego wiosna nie zasiała – jesień nie urodzi.
Czekaj tatka latka, a kobyłę wilcy zjedzą.
Czerwiec po deszczowym maju często dżdżysty w naszym kraju.
Czerwiec stały – grudzień doskonały.
Człek zdechnie, a robota zostanie.
Człowiek myśli – Pan Bóg kreśli.
Człowiekowi w życiu nie potrzeba więcej: serce do kochania, rozum do myślenia i do pracy ręce.
Człowiek uczy się całe życie, a głupi umiera.
Czuć się jak ryba w wodzie.
Czyja kosa pierwsza, tego miedza szersza.
Czyj nasiew tego plon.
Czyja rola, tego wola.
Czym chata bogata tym gościom rada.
Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Czy się stoi, czy się leży – jakaś forsa się należy.
Czy to z góry, czy pod górę – furman patrzy w końską dziurę.
D

Daj kurze grzędę, ona: „jeszcze wyżej siędę!”
Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.
Dasz pokój, masz pokój.
Deszcze listopadowe budzą wiatry grudniowe.
Dla chcącego nic trudnego.
Dlatego dwie uszy, jeden język dano, iżby mniej mówiono, a więcej słuchano.
Długie włosy – krótki rozum.
Dobra Agnieszka – kto z nią nie mieszka.
Dobra gospodyni – dom wesołym czyni.
Dobra gospodyni ma i w komorze, i w skrzyni.
Dobrane małżeństwo to raj na ziemi.
Zobacz też: małżeństwo, raj
Dobra psu i mucha kiedy głodny.
Dobra rada – nie zawada.
Dobra żona – mężowi korona.
Dobre dziatki to skarb matki.
Dobre przy lepszym tanieje.
Dobre wychowanie – wrócić rano na śniadanie.
Dobrego i karczma nie zepsuje, a złego i kościół nie naprawi.
Dobrego więzienie nie zepsuje – złego Kościół nie naprawi.
Dobry chleb i z ości, jak się kto przepości.
Dobry początek to połowa roboty.
Dobry zwyczaj – nie pożyczaj, jak oddaje, jeszcze łaje.
Dobry zwyczaj – nie pożyczaj, jeszcze lepszy – nie oddawaj.
Dobry żart – tynfa wart.
Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Dobrze się tam dzieje, gdzie dwóch orze, trzeci sieje.
Dogadywali się jak gęś z prosięciem.
Do grosza grosz, to się napełni trzos.
Doli swej koniem nie objedziesz.
Do ludzi po naukę, do matki po koszulę.
Do ludzi po rozum, do matki po serce.
Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie.
Do Rzymu przez Krym.
Do wesela się zagoi.
Drzeć z kimś koty.
Drzewa umierają stojąc.
Drzwi mogą być albo otwarte, albo zamknięte; trzeciej możliwości nie ma.
Dwóch było głupich na świecie: jeden co dawał, drugi, co nie chciał brać.
Dziad jak odżyje, to cię torbą zabije.
Dzieci i ryby głosu nie mają.
Dzień świętego Alojzego przyczynia wina dobrego.
Dzisiaj żyjem, jutro gnijem.
Dziś wesoło, jutro goło.
G

Gadać z nim – to jak plewy młócić.
Gadał dziad do obrazu, a obraz doń ani razu.
Gdy Andrzej (30 XI) się zjawi, to i ziemię postawi.
Gdy dziecko upada, Bóg ręce podkłada.
Gdy jeleń wejdzie w moją puszczę, to jeleń mój.
Zobacz też: jeleń, puszcza
Gdy kota nie ma, myszy harcują.
Gdy luty zimny i suchy, sierpień będzie gorący.
Gdy na Wawrzyńca (10 VIII) słota trzyma do Gromnic (2 II) lekka zima.
Gdy pada w dniu świętej Anny, pada aż do Zuzanny.
Gdy przyjdzie święta Agnieszka, przebija lód ogonem pliszka.
Gdy przyjdzie święty Antoni, znać jabłuszko na jabłoni.
Gdy sierpień wrzos rozwija, jesień krótka, szybko mija.
Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
Gdy w adwencie szadź na drzewach się pokazuje, to rok urodzajny nam zwiastuje.
Gdy Zielona Matka (15 VIII) deszcz przynosi, to zwykle na Narodzenie Matki (8 IX) rosi.
Gdzie cienko, tam się rwie.
Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
Gdzie Pan Bóg, tam zwycięstwo.
Gdzie Słowianin, tam i pieśni.
Gdyby ciocia miała wąsy, byłaby wujaszkiem.
Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.
Gdyby babcia miała drucik, to by było radio.
Gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała.
Gdy kwiecień chmurny, a maj z wiatrami – dobry rok przed nami.
Gdy mróz w lutym ostro trzyma, wtedy już niedługa zima.
Gdy na Gromniczną roztaje, rzadkie będą urodzaje.
Gdy po lipcu gorącym sierpień się ochłodzi, zima twarda i z wielkim śniegiem chodzi.
Gdy pszczoła w kwietniu nieruchliwa – wiosna mokra bywa.
Gdy suchy marzec, to kwiecień nagradza – i deszcz sprowadza.
Gdy Trzej Królowie ciepłem darzą, gospodarze o wiośnie gwarzą.
Gdy wiatr w lutym ostro wieje, chłop ma ma w polu nadzieję.
Gdy Wielki Piątek ponury, Wielkanoc bez chmury.
Gdy w marcu grzmoty, to w maju śniegi.
Gdy wrzesień bez deszczów będzie, w zimie wiatru pełno wszędzie.
Gdy w sierpniu z północy dmucha, zwykle nastaje posucha.
Gdy w styczniu deszcz leje – złe robi nadzieje.
Gdy w styczniu pszczoła z ula wylatuje, rzadko dobry rok zwiastuje.
Gdzie cztery nianie, tam dziecko bez nosa.
Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania (opinie).
Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.
Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.
Gdzie głupia rada, tam zwada.
Gdzie jest miód, tam będą i pszczoły, gdzie piękna dziewczyna, tam będą i chłopcy.
Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.
Gdzie praca, pilność na straży, tam się bieda wejść nie waży.
Gdzie Rzym, a gdzie Krym.
Gdzie siła włada – rozumu „ nie nada «.
Gdzie zgoda, tam i siła.
Głaszcz chama, to cię kopnie. Kopnij chama, to cię pogłaszcze.
Głodnemu chleb na myśli.
Głodno, chłodno i do domu daleko.
Głodny jak młynarska kura.
Głodny kija się nie boi.
Głos ludu głosem Boga.
Głowa jak u śledzia, nogi jak u niedźwiedzia.
Głowa pusta jak kapusta.
Głowa wielka, a rozumu mało.
Głową muru nie przebije(sz).
Głód – najlepszy kucharz.
Głupi, kiedy milczy, za mądrego ujdzie.
Głupi ma zawsze szczęście.
Głupich nie sieją, sami się rodzą.
Głupota ludzka nie ma granic.
Gorzkie lekarstwo słodko leczy.
Gość i ryba trzeciego dnia cuchnie.
Gość nie w porę gorszy Tatarzyna.
Gość w dom – Bóg w dom.
Gość w domu – baba w ciąży.
Góra urodziła mysz.
Góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem – zawsze.
Gromnica – zimy połowica.
Grosz do grosza, a będzie kokosza.
Grosz własną pracą zarobiony więcej wart, niż darowane miliony.
Groźniejsze jest wojsko jeleni przy lwie hetmanie niż wojsko lwów przy hetmanie jeleniu.
Zobacz też: hetman, jeleń, lew, wojsko
Grzej się, Ewka, kiedy się palą drewka.
Grzmot listopada dużo zboża zapowiada.
Grzmot w kwietniu dobra nowina, już szron roślin nie pościna.
Zobacz też: szron
H

Hulaj dusza, piekła nie ma.
Hulaj duszo pókiś młoda.
I

I ja waść, i ty waść, a kto będzie świnie paść?
I kwaśne jabłko robak toczy.
Im dalej w las, tym więcej drzew.
Im dąb starszy, tym korzeń twardszy.
Im bucik starszy, tym bardziej nosa zadziera!
Im kto mniej wart, tym wyżej głowę nosi.
Im kto więcej ma, tym więcej chce.
Im mniej wiesz, tym spokojniej śpisz.
Im pies mniej szczeka, tym bardziej gryzie.
Im więcej w grudniu pogody, tym więcej wiosną wody.
Im wyżej siedzisz, z tym większym hukiem zlecisz.
Idzie luty podkuj buty.
J

Jaka matka, taka natka.
Jajko mądrzejsze od kury.
Jaka głowa, taka mowa.
Jaka praca, taka płaca.
Jaka ziemia, taka góra, jaka matka, taka córa.
Jak cię widzą, tak cię piszą.
Jakie drzewo, taki klin, jaki ojciec, taki syn.
Jakie jabłko, taka skórka, jaka matka, taka córka.
Jakie pytanie, taka odpowiedź.
Jakie "Szczęść Boże», takie «Bóg zapłać».
Jakie życie, taka śmierć.
Jaki pan, taki kram.
Jak baba zechce, to da i przez dziurkę od klucza.
Jak kamień w wodę.
Jak krew w piach.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Jak masz cug, a nie masz ciągu – popij czystej... z wodociągu.
Jak na świętego Antoniego chmurki, to z ziemniakami na górki.
Jak pies je, to nie szczeka bo mu miska ucieka.
Jak się cenisz, tak cię cenią.
Jak się chce psa uderzyć, kij się znajdzie.
Jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy.
Jak się matka z córką zgłosi, tak się koniec grudnia nosi.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Jak się powiedziało «a» pora powiedzieć «b».
Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Jak spadać – to z dobrego konia.
Jak suka nie da, to pies nie weźmie.
Jak trwoga, to do Boga.
Jak ty komu, tak on tobie.
Jak za króla Sasa. Jedz, pij i popuszczaj pasa.
Jaka marchew, taka nać – taka córka jaka mać, jakie drzewo, taki klin – jaki ojciec, taki syn.
Jaki korzeń, taka nać, taka córka, jaka mać.
Autor: Władysław Reymont
Źródło: Leksykon złotych myśli, wyboru dokonał Krzysztof Nowak, Warszawa 1998.
Jeden byka doi, drugi sito podstawia!
Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
Jednym uchem wchodzi, a drugim wychodzi.
Jesień tego nie zrodzi, czego wiosna nie zasiała.
Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził.
Jeśli moje zdanie, dobrze mówisz, Janie.
Jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz.
Zobacz też: afisz
Jeśli wejdziesz miedzy wrony, musisz krakać jak i one.
K

Kapelusik z piórami, a wszy wyłażą dziurami.
Kapelusz sombrero, a w kieszeni zero.
Karp – ryba, jeleń – zwierzyna.
Zobacz też: jeleń, karp, ryba, zwierzę
Kawałek chleba nie spadnie z nieba – pracą na niego zarobić trzeba.
Każda broń palna raz do roku strzela sama.
Każdy jest kowalem swego losu.
Każdy kij ma dwa końce.
Każdy kogut na swych śmieciach śmielszy.
Każdy ma to, na co sobie zasłużył.
Kiedy Pan Bóg zamyka wszystkie drzwi, zawsze zostawia jakieś uchylone okno.
Kiedy styczeń najmroźniejszy, wtedy roczek najpłodniejszy.
Kiedy w styczniu lato, w lecie zima za to.
Kląć jak szewc.
Kłamstwo ma krótkie nogi.
Kobiety płaczą przed ślubem, a mężczyźni po ślubie.
Zobacz też: ślub
Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi.
Kochanego ciała nigdy za wiele.
Kochanie gorzej jak więzienie: z więzienia wyzwolą, z kochania nie zdolą.
Kogo nie boli, temu powoli.
Kogo Pan Bóg chce zgubić, temu najpierw rozum odbiera.
Kogo Pan Bóg kocha, temu krzyżyk daje.
Kogut myślał o niedzieli, a w sobotę łeb ucięli.
Kombinuje jak koń pod górę.
Komu w drogę, temu czas.
Koniec języka za przewodnika.
Kowal zawinił, cygana powiesili.
Kruk krukowi oka nie wykole.
Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.
Krzykiem skrzypiec nie nastroisz.
Kto chleba nie chce, nie wart i kołacza.
Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera.
Kto do ciebie z kamieniem – ty do niego z chlebem.
Kto gardzi chlebem, nie będzie miał i bułki.
Kto nigdy głodu nie czuje, temu i nie smakuje.
Kto nie ma nic, nie ma nic do stracenia.
Kto nie pracuje ten nie je.
Kto nie winien – ten się bać nie powinien, kto nabroił – niech się boi.
Kto ma dużo roli – ten się najada do woli, kto ma mórg niewiele – temu głód przyjacielem.
Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie.
Kto ma morgi, krowy, świnie, tego zawsze głód ominie.
Kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci ten ma smród.
Kto ma pobrzękacze, ma i posługacze.
Kto ma złota worek, przed tym wszystkie drzwi otworem.
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
Kto nie skropił chleba łzami/potem, nie będzie miał apetytu.
Kto pierwszy ten lepszy.
Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.
Kto po wódce wylewny, u tego sekret niepewny.
Kto pyta, ten nie błądzi.
Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.
Kto rano wstaje, ten jest niewyspany.
Kto sieje wiatr, ten zbiera burze.
Kto się buduje, procesuje i leczy, tego bieda ćwiczy.
Kto się ceni, ten się leni.
Kto się czubi, ten się lubi.
Kto się mądrzejszym czuje, ten głupszemu ustępuje.
Kto się przerzuci z wódki na mleko, nie pociągnie daleko.
Kto skończył siew, może spać do żniw.
Kto wysoko lata, ten nisko siada.
Kto występnym przebacza, ten niewinnych będzie karał.
Kto zakosztuje dobrego, nie patrzy na biedniejszego.
Kto ze sobą nosi, nikogo nie prosi.
Kto ziarno sieje, ten przed burzą zwieje.
Kuj żelazo póki gorące.
Kwiecień – plecień, co przeplata, trochę zimy, trochę lata.
Kwiecień, gdy deszczem plecie, maj wystroi w kwiecie.
Konia kują, żaba nogę podstawia.
L

Leje jak z cebra.
Lepiej «być», niż «mieć».
Lepiej być pięknym i bogatym, niż brzydkim i biednym.
Lepiej byle jak siedzieć, niż dobrze stać.
Lepiej dmuchać na zimne, niż się gorącym sparzyć.
Lepiej dać kije stu niewinnym, jak puścić płazem jednemu winnemu.
Lepiej dosadzić, niż przesadzić.
Lepiej dźwigać, jak ścigać.
Lepiej nie dolać, jak przelać.
Lepiej nie dosolić, niż przesolić.
Lepiej nie grzeszyć, niż do pokuty śpieszyć.
Lepiej nosić, niż prosić.
Lepiej mieć co zdjąć niż nie mieć czego założyć.
Lepiej późno, niż wcale.
Lepiej się ukłonić głowie niż ogonowi.
Lepiej ze swoimi płakać, niż z obcymi skakać.
Lepiej zjeść i odchorować, niż się miałoby zmarnować.
Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Lepiej zrozumieć mało, niż zrozumieć źle.
Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nic nie zrobiło.
Lepiej żartować, niż chorować.
Lepiej że na głowie, niż w głowie łyso.
Lepsza cnota, niż wóz złota.
Lepsza jedna panna niż cztery wdowy.
Lepsza u matki polewka niż u obcych marcepany.
Lepsza byle jaka prawda, niż dobre kłamstwo.
Lepsze dziś jajko, niż jutro kokosza.
Lepsze jedno lato, jak dwie zimy.
Lepsze jest wrogiem dobrego.
Lepsze swoje na smole, niż czyje w rosole.
Lepszy chleb z solą z dobrą wolą, niż marcepan z niewolą.
Lepszy gram handlu, niż kilo roboty.
Lepszy mądry wróg, niż głupi przyjaciel.
Lepszy na wolności kąsek lada jaki, niżli w niewoli przysmaki.
Lepszy rydz niż nic.
Lepszy własny chleb, niż pożyczona bułka.
Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
Lepszy wróbel w ręku, niż cietrzew na sęku.
Lepszy żywy lis, niż martwy lew.
Licho nie śpi.
Ł

Ładna buzia to połowa posagu.
Ładnemu we wszystkim ładnie.
Ładny kwiatek krótko przy drodze stoi.
Łagodność uśmierza ból.
Łagodność wszystkiego dokaże.
Łaska pańska na pstrym koniu chadza.
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
Łatwiej brać niż dać.
Łatwiej coś zganić niż zrobić.
Łatwiej kołek obcinkować niż go później pogrubasić.
Łatwiej komu radzić niż dopomóc.
Łatwiej nauczyć się kląć niż czytać.
Łatwiej obiecać niż dotrzymać.
Łatwiej pałac skrytykować, niż psu budę postawić.
Łatwiej popsuć niż naprawić.
Łatwiej słuchać niż rozkazywać.
Łatwiej sto pcheł upilnować niż jednej dziewczyny.
Łatwiej wojnę zacząć niż ją skończyć.
Łatwiej z góry jak pod górę.
Łatwiej zranić niż leczyć.
Łatwo być hojnym z cudzego.
Łatwo cudzym szafować.
Łatwo przyszło – łatwo poszło.
Łatwowierność rodzi oszustów.
Zobacz też: łatwowierność
Łut szczęścia lepszy, niż cetnar rozumu.
Łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje.
M

Ma coś z rycerza – zakuty łeb.
Maj z grzmotami – rok dobry przed nami.
Małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot.
Masz babo placek.
Mądra matka dba o swe córki.
Mądrej głowie dość dwie słowie.
Mądrej głowy włos się nie trzyma.
Mądry głupiemu zawsze ustępuje.
Mądry Polak po szkodzie.
Miłe złego początki.
Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą.
Mokry deszczu się nie boi.
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Mówił dziad do obrazu, a ten do niego ani razu.
Mieć dwie lewe ręce.
Miłość od pierwszego wejrzenia.
Mój dom jest moją twierdzą.
Muru głową nie przebije, a morza nikt nie wypije.
Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli.
N

Na Agnieszkę mróz, składaj chłopie wóz.
Na Alberta sianokosów pełna sterta.
Na Andrzeja mróz, gotuj na zimę wóz, a jak taje, to znów sanie.
Na bezrybiu i rak ryba.
Na frasunek dobry trunek.
Na głupiej głowie i włos się nie utrzyma.
Na języku miód, a w sercu lód.
Na koniu jedzie, a konia nie widzi.
Na Nowy Rok pogoda – będzie w polu uroda, na Nowy Rok pluta – będzie w polu pokuta.
Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok.
«Na oko» – to chłop w szpitalu leżał.
Na pieniądzach świat nie stoi.
Na pochyłe drzewo każda koza wlezie.
Na to daje gębie papać, by umiała dobrze kłapać.
Na świętą Annę mrowiska, szukaj w zimie ogniska.
Na świętego Albina rzadka u ludzi mina, bo post się zaczyna.
Na świętego Andrzeja kurom w polu nadzieja.
Na świętego Dygdy, co go nie ma nigdy.
Na święty Ambroży poprawią się mrozy.
Na święty Antoni pierwsza się jagódka zapłoni.
Na Gromniczną mróz – ładuj chłopie wóz, na Gromniczną ciecze – to się zima wlecze.
Na święty Walenty uciekają z domu centy.
Na to ma kowal kleszcze, żeby sobie rąk nie sparzyć.
Na złodzieju czapka gore.
Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
Nadzieja – matką głupich.
Nadzieja umiera ostatnia.
Najgorzej, jak komu woda sodowa uderzy do głowy.
Najlepsze mienie – czyste sumienie.
Najpierw klęczy, prosi, szlocha, potem krzyczy: dość, wynocha!
Natura ciągnie wilka do lasu.
Nauka nie poszła w las.
Nawet mistrzowi nie zaszkodzi nauka.
Ni brat, ni swat.
Na stary picy młody ogier sie ćwicy.
Ni do rady, ni do zwady.
Ni do szabli, ni do kądzieli.
Ni pies, ni wydra.
Ni prośbą, ni groźbą.
Ni przypiął, ni przyłatał.
Ni przypiął, ni wypiął.
Ni to pies, ni wydra, coś na kształt świdra.
Ni to pies, ni zając.
Ni w Boga wierzy, ni się diabła boi.
Ni widu, ni słychu.
Ni w pięć, ni w dziewięć.
Ni zdolności, ni ochoty.
Ni z gruszki, ni z pietruszki.
Nic mu nie będzie, bo głupi.
Nic tak dobrze nie przenika jak gorzałka do przełyka.
Nie bądź w gorącej wodzie kąpany.
Nie budź licha, kiedy śpi.
Nie chce góra przyjść do Mahometa, musi Mahomet przyjść do góry.
Niech ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi.
Niech to będzie kłak, czy wełna – byle była kiszka pełna.
Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.
Nie człowiek życie wymyślił, ale takim je zastał.
Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Nie dasz chłopakom, to dasz robakom.
Nie dla pieniędzy się żyje, lecz za nie.
Nie dla psa kiełbasa, nie dla kota spyrka.
Nie dla psa kiełbasa, nie dla prosiąt miód.
Nie dolewaj oliwy do ognia.
Nie dziel skóry na niedźwiedziu.
Nie głaskaj kota pod włos.
Nie idź spać w gniewie, bo czy się obudzisz – nie wiesz.
Nie ilość – lecz jakość.
Niejeden rekin sobie życzy, by dorodna szprotka wiodła go na smyczy.
Nie jednemu psu Burek na imię.
Nie każda głowa siwa mądra bywa.
Nie kąsa się ręki, która karmi.
Nie kijem go, to pałą.
Nie kładź palca między drzwi.
Nie kracz, nie kracz, bo wykraczesz.
Nie kupuj kota w worku.
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.
Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka.
Nie masz wina nad węgrzyna.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Nie ma dymu bez ognia.
Nie ma miłości bez zazdrości.
Nie ma róży bez kolców.
Nie ma reguły bez wyjątku.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Nie ma to, jak we własnym domu.
Nie masz na upór lekarstwa.
Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie prosię.
Niemiła księdzu ofiara, chodź cielę do domu.
Nie można dwom panom służyć.
Nie mów, co myślisz – myśl, co mówisz.
Nie mów hop, póki nie przeskoczysz.
Nie mów nikomu, co się dzieje w domu.
Nie mów nikomu, co tobie nie miłe.
Nie mów o nikim, nie będą o tobie.
Nie na to żyjemy, byśmy jedli i pili, lecz na to pijem i jemy, abyśmy żyli.
Nie nos dla tabakiery, lecz tabakiera dla nosa.
Nie odkładaj na jutro tego, co masz zrobić dziś.
Nie od razu Kraków zbudowano.
Nie pluj w studnię, bo może ci przyjść kiedyś czerpać z niej wodę.
Nie po to głowa, by na niej czapkę nosić.
Nie pożyczaj, zły obyczaj.
Nie pożyczywszy – na tydzień gniewu, pożyczywszy – na cały rok.
Nie pomoże mydło, ani malowidło, ani studnia wody, jak nie ma urody.
Nie pomoże puder, róż, kiedy gęba stara już.
Zobacz też: puder
Nie pomoże uczoność, ani nieskończoność, ani fura sprzętu, jak nie ma talentu.
Nie przebieraj panno, żebyś nie przebrała, żebyś za kanarka wróbla nie dostała.
Nie przesadza się starych drzew.
Nie rozdzielaj włosa(zapałki) na czworo.
Nie rzucaj pereł między wieprze.
Nie rzucaj słów na wiatr.
Nie samym chlebem człowiek żyje.
Nie sądź, a nie będziesz sądzony.
Nie szata zdobi człowieka.
Nie szata zdobi człowieka, lecz człowiek szatę.
Nieszczęścia chodzą parami.
Nie śmiej się, dziadku, z czyjegoś wypadku – dziadek się śmiał i to samo miał.
Nie święci garnki lepią.
Nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Nie ten święty, co zgięty.
Nie to ładne, co piękne, ale co się komu podoba.
Nie ucz księdza pacierza.
Nie ucz matki jak się dzieci robi.
Nie ucz ojca dzieci robić.
Nie udawaj Greka.
Nie warto płakać nad rozlanym mlekiem.
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Nie wie głowa co język bełkocze.
Nie wierz nigdy dziewucho, coć chłop szepce na ucho.
Nie wierz nigdy mężczyźnie, to słodki cukierek maczany w truciźnie.
Nie wsadzaj nosa do cudzego prosa.
Nie wszystko da się kupić za pieniądze.
Nie wszystko się godzi, co wolno.
Nie wszystko złoto, co się świeci.
Nie wścibiaj nosa, gdzieś nie dał grosza.
Nie wtykaj kija w mrowisko.
Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy.
Nie wychylaj nosa, to ci go nie przytrą.
Nie wykręcaj kota ogonem.
Nie wywołuj wilka z lasu.
Nie zabija się kury znoszącej złote jajka.
Nie z jednego pieca jadł chleb.
Nie zmienia się koni podczas przeprawy przez rzekę.
Nie życz złego nikomu, byś tego nie zastał w domu.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej, ani tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.
Nigdy nie mów «nigdy».
Nigdy nie należy palić za sobą wszystkich mostów.
Nigdy nie pluj pod wiatr.
Nikt nie jest dobrym sędzią w swojej własnej sprawie.
Nikt nie jest prorokiem między swymi.
Nikt nie odgadnie, co u kogo w sercu na dnie.
Nikt się mądrym nie rodzi, ale staje.
Nim się baba uszpili, chłop przejdzie pół mili.
Nosić drzewo do lasu.
Nosi go, jak Żyda po pustym sklepie.
Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
Nowa miotła lepiej zamiata.
Nowego kłamstwa słucha się chętniej, niż starej prawdy.
Nowy Rok pogodny – zbiór będzie dogodny.
Nudne jak flaki z olejem.
Nudy na pudy.
O

O pieniądzach się nie mówi, pieniądze się ma.
Obijać się jak Żyd po pustym sklepie.
Od piwa głowa się kiwa.
Od wódki rozum krótki.
Od przybytku głowa nie boli.
Od Sasa do Lasa.
Ogień i woda, dobrzy słudzy, lecz źli gospodarze.
Od świętej Anki zimne wieczory, chłodne poranki.
Oliwa sprawiedliwa, zawsze na wierzch wypływa.
P

Palec skaleczysz – cała ręka boli.
Paluszek i główka to szkolna wymówka.
Papier jest cierpliwy: wszystko przyjmie.
Pasuje jak piąte koło u wozu.
Pasuje jak pięść do nosa.
Pasuje jak garbaty do ściany.
Pasuje jak kwiatek do kożucha.
Pasuje jak wilk do pilnowania owiec.
Pasuje jak świni siodło.
Pasuje jak wół do karety.
Patrzy jak cielę na malowane wrota.
Patrzy jak sroka w gnat.
Październik ciepły, będzie luty strzepły.
Póki życia, póty nauki.
Póty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie.
Pan każe – sługa musi.
Pańskie oko konia tuczy.
Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy.
Pan Bóg stworzył byka – i byk był; a chłop wziął kozika, urżnął mu u dołu i stworzył wołu.
Pieniądze szczęścia nie dają.
Pierwej rozważ, potem odważ.
Pierwsze koty za płoty.
Pierwsze pół życia żyjemy marzeniami, a drugie pół – wspomnieniami.
Pierwsze śliwki – robaczywki.
Pies ogrodnika; samemu nie zje i drugiemu nie da.
Pijak podobny jest do zwierza: ni do roboty, ni do pacierza.
Plotka wyleci wróblem, a powróci wołem.
Po burzy zawsze słońce przychodzi.
Pod latarnią najciemniej.
Podłość ludzka nie ma granic.
Podobni jak dzień do nocy.
Podróże kształcą.
Poeta... tylko głowa nie ta.
Po karnawale – czas na gorzkie żale.
Po każdej nocy wschodzi słońce.
Po świętej Agacie wyschną na słońcu gacie.
Pokorne ciele dwie matki ssie.
Polak, Węgier dwa bratanki – i do szabli, i do szklanki.
Polska cnota: każdemu otworzyć wrota.
Polski żołnierz w obozie – anioł, w polu – lew.
Zobacz też: anioł, lew, żołnierz
Porywać się z motyką na słońce.
Postać anielska, dusza diabelska.
Pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł.
Pośpiech jest złym doradcą.
Potrzebne jak dziura w moście.
Potrzebne jak zającowi dzwonek na polowaniu.
Po winie rozum w głowie ginie.
Poznać łatwo w starości, jaki kto był w młodości.
Poznać pana po cholewach.
Poznać po mowie, co kto ma w głowie.
Poznasz głupiego po śmiechu jego.
Pozory często mylą.
Praca nie zając, nie ucieknie.
Pracuj, a garb ci sam wyrośnie.
Prawa są równie jako pajęczyna: wróbel się przeciśnie, a na muszkę wina.
Prawda i cnota ginie od złota.
Prawda jak oliwa – zawsze na wierzch wypływa.
Prawda w oczy kole.
Prawda zawsze zwycięża.
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
Prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn.
Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie.
Proste drzewo nie rzuca garbatego cienia.
Prosty czy krzywy – każdy chce być szczęśliwy.
«Proszę», «przepraszam», «dziękuję» – pomaga, a nic nie kosztuje.
Przepadło jak kamień w wodę.
Przepisy są po to, aby je łamać.
Przezorny – zawsze ubezpieczony.
Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli.
Przyjaciela szukaj blisko, wroga daleko.
Przyjaźń zawarta przy kieliszku wódki zwykle ma żywot krótki.
Przyszła koza do woza.
Przyszła kryska na Matyska.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Pycha i z nieba spycha.
R

Rób a rób, zarobisz na grób.
Ranne wstawanie i wczesna żeniaczka jeszcze nikomu nie zaszkodziły.
Raz na wozie, raz pod wozem.
Ręka rękę myje.
Reguła prosta, że aż osłupia: kto się wymądrza ten się wygłupia.
S

Sam sobie powiedział, i sam się uśmiał.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.
Samotnemu cały świat pustynią.
Samotny jak kołek w płocie.
Sen mara – Bóg wiara.
Serwacy, Pankracy, Bonifacy – zły na ogród chłopacy.
Siła złego na jednego.
Siedzieć cicho jak mysz pod miotłą.
Siejesz wiatr – zbierasz burze.
Skąpy (chytry) dwa razy traci.
Skleroza nie choroba tylko nogi bolą.
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Słodkie życie – jak w Madrycie.
Słońce i woda zawsze zdrowia doda.
Słońcu i miłości nigdy się w oczy nie patrzy.
Słowo się rzekło, kobyłka u płota.
Słówko wyleci wróblem, a powróci wołem.
Służ panu wiernie, on ci za to pierdnie.
Słuchaj uchem, a nie brzuchem.
Sport to zdrowie.
Sposób na zdrowie człeka – od lekarzy z daleka.
Sprawiedliwość bez dobroci okrucieństwem jest.
Sprzedać się za miskę soczewicy.
Stara miłość nie rdzewieje.
Stare buty najwygodniejsze.
Starego psa nie nauczysz aportować.
Starego wróbla na plewy nie złapiesz.
Stare psisko dobre, jak leży pod płotem.
Stare to są dobre: fortepian i skrzypce.
Stare wino, żona młoda, niejednemu życia doda.
Starość nie radość, młodość nie wieczność.
Starość nie radość, śmierć nie wesele.
Stary, a głupi.
Stary, ale jary.
Stoi jak wół na granicy.
Strach ma wielkie oczy.
Strachy na Lachy.
Stroić się w cudze piórka.
Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Strzeż się psa milczącego i spokojnej wody.
Styczeń pogodny wróży rok płodny.
Suchy marzec, mokry kwiecień i maj chłodny – wróżą rok niegłodny.
Suchy marzec, mokry maj, będzie żytko niby gaj.
Swoje brudy trzeba prać w domu.
Swojego nie puszczaj, po cudze nie sięgaj.
Syty głodnego nie zrozumie.
Szaleć jak pies spuszczony z łańcucha.
Szczenięcej miłości wątek – pieskiego życia początek.
Szczęściarzowi nawet wół się ocieli.
Szczęście ciska ludźmi jak piłką.
Zobacz też: szczęście
Szczęście człowieka psuje, nieszczęście hartuje.
Zobacz też: szczęście
Szczęście czego mi nie dało, tego mi nie będzie brało.
Zobacz też: szczęście
Szczęście dziś matką, a jutro może być macochą.
Zobacz też: szczęście
Szczęście głupim sprzyja.
Zobacz też: szczęście
Szczęście gdy trafi na głupiego, wszystkim go czyni nieznośnego.
Zobacz też: szczęście
Szczęśliwi czasu nie liczą.
Szewc bez butów chodzi.
Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.
Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz – aż się popsujesz.
Szukajcie, a znajdziecie.
Szukać igły w stogu siana.
Szybka decyzja to połowa zwycięstwa.
Ś

Ściany mają uszy.
Ślepy afekt i pamięć z człowieka wywlecze.
Ślusarz zawinił, a kowala powiesili.
Śmiałby się człowiek dookoła głowy żeby nie uszy.
Śmiech to zdrowie.
Śmieje się jak głupi do sera.
Śmierć i żona od Boga przeznaczona.
Śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację daj wrogowi.
Śpiesz się powoli.
Święta Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka.
Święta, Święta i... po Świętach.
Święty Alojzy miód w plastrach dojrzy.
Święty Antoni o gryce siać przypomni.
Święty Antoni od zguby broni.
Święty Antoni złodziei goni.
Świnia się nie myje – i żyje.
T

Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.
Tanie mięso psy jedzą.
Tanie kupisz, psom wyrzucisz.
Temu czapkują, przy kim pieniądz czują.
Ten się nie myli, kto nic nie robi.
Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Tłumaczyć z polskiego na nasze.
Tonący brzytwy się chwyta.
Trafić z deszczu pod rynnę.
Trafiła kosa na kamień.
Trafiło się ślepej kurze ziarno.
Trud człowieczy czas niweczy.
Trudno dwóm panom służyć.
Trunek mocny, białogłowa grzeszna – z najmędrszego uczynią błazna.
Trzej najlepsi lekarze: dr Spokój, dr Dieta i dr Humor.
Tu goli – i tam strzyże.
Tu leży pies pogrzebany.
Tylko głupiec dyskutuje z końskim zadem.
Tylko krowa zdania nie zmienia.
Tylko trzewik wie, że pończocha dziurawa.
U

U wdowy chleb gotowy.
U skąpego zawsze po obiedzie.
Ubóstwo cnoty nie traci.
Ubóstwo nie hańbi.
Ubóstwo nie jest ohydą.
Ubóstwo nikogo nie krzywdzi.
Ubóstwo szlachectwa nie traci.
Ubóstwo uczciwe nie bywa wstydliwe.
Ubogi żywi się jak może, a bogaty jako chce.
Ubogi mało ma przyjaciół.
Ubogi nie ma tego, owego, a bogacz łakomy wszystkiego.
Ubogi za psa u bogacza stoi.
Ubogi jak mysz kościelna.
Ubogiego zdanie: nie dba nikt na nie.
Ubogiemu łacniej być dobrym.
Ubogiemu dzieciątko, bogatemu cielątko.
Ubogiemu kawał chleba, to most do nieba.
Ubogiemu zawsze wiatr w oczy a droga pod górkę.
Ubogiemu zawsze wiatr w oczy.
Ubrał się, jak dudek w pawie pióra.
Ubrany jak pan, a głupi jak baran.
Ucieczka jest zawsze haniebna, ale czasem zbawienna.
Ucieczka winnym czyni.
Ucieka świńskim truchtem.
Ucieka, aż się za nim kurzy.
Ucieka, jak Cygan na kradzionym koniu.
Zobacz też: Cyganie
Ucieka, jak od zgniłego psa.
Ucieka, jak pies oparzony.
Ucieka, jak przed zbrojnymi goły.
Ucieka, jak zając przed chartem.
Uciekającego i bojaźliwy goni.
Uciekać nie ładnie, ale pożytecznie.
Ucz się, ucz, bo nauka to do potęgi klucz.
Uczący drugich sam się uczy.
Uczepił się, jak pchła kożucha.
Uczepił się, jak rzep psiego ogona.
Uczonego zawsze kochają, nieuczonym wszędzie pogardzają.
Uczonym nie łacno zostać.
Uderz w stół, a nożyce się odezwą.
Umarłego płaczem nie wskrzesi.
Umiesz liczyć, licz na siebie.
Upartego i kijem nie przekona.
Upił się jak bąk.
Upił się jak świnia.
Uroda rzecz nietrwała.
Urodził się – ochrzcili, podrósł – ożenili, umarł – pochowali i na grobie napisali, że był błazen.
Uszom prędzej można dogodzić, niż oczom.
W

W adwenta same posty i święta.
W czerwcu się okaże, co nam rok da w darze.
W dnie kieliszka wszystko znika.
Wesoło w maju ze słowikiem w gaju.
Widać po słowie co u kogo w głowie.
Wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi.
Wielki jak brzoza, a głupi jak koza.
Większa moc boska, niż złość ludzka.
W krótkie dzionki października wszystko z pola, z sadu znika.
W lipcu dzień mglisty, jesienią czas dżdżysty.
W lipcu upały – wrzesień doskonały.
W lipcu upały, w grudniu mróz ostry i stały.
W listopad liść z drzewa opadł.
W listopadzie ziemia ciepła, zima będzie skrzepła.
W lutym aura burzowa – wiosna rychliwa.
W lutym śnieg i mróz stały, czynią w lecie upały.
W marcu jak w garncu.
W marcu śnieżek sieje, a czasem słonko grzeje.
W Narodzenie Panny Marii (8 XI) pogodnie, będzie tak cztery tygodnie.
W piątek zły początek.
W starym piecu diabeł pali.
Wstyd bardziej niż plaga boli
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy.
Wszystko ma swój koniec.
Wszystko, co dobre, szybko się kończy.
W święty August koniec burz.
W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Wybiera się, jak sójka za morze.
Wysoki do nieba, a głupi jak trzeba.
Wysoki jak brzoza, a głupi jak koza.
Wysoki jak topola, a głupi jak fasola.
Wystroił się jak stróż w Boże ciało.
Wyszło szydło z worka.
Wyśpisz się po śmierci.
W zdrowym ciele zdrowy duch.
Z

Za Augusta ziemia pusta.
Za babą i diabeł nie trafi.
Za cierpienie da Bóg zbawienie.
Za dukata brat sprzeda brata.
Za króla Olbrachta wyginęła szlachta.
Za mundurem panny sznurem.
Zapomniał wół, jak cielęciem był.
Z armatą na muchę.
Zawodu szewca trzeba się wyuczyć, a do wyższych stanowisk wystarczy sukienka duchowna.
Zbój zbója pogoni.
Z deszczu pod rynnę.
Z dużej chmury mały deszcz.
Z dzieła poznaje się człowieka.
Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
Ziarnko do ziarnka, aż zbierze się miarka.
Zjedli diabli krowę, niech zjedzą i cielę.
Z jedynaka jak nie pies, to sabaka.
Złego diabli nie biorą.
Złego diabli nie wezmą.
Złej baletnicy szkodzi rąbek przy spódnicy.
Z pustego i Salomon nie naleje.
Zrób dziś, co masz zrobić jutro.
Zrób komu dobrze, to ci da po zbiorze.
Z tej mąki chleba nie będzie.
Ź

Źle się w marcu urodzić, bo trudno takiemu dogodzić.
Ż

Żebro Adamowe nie przynosi tak wiele pożytku jak szkody.
Żeby ciocia miała wąsy, toby była wujkiem.
Żeby dać, trzeba mać.
Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała.
Żeby nie ten «dech», toby człowiek zdechł.
Ludowe (o pogodzie) – z imionami

Agnieszka li łaskawa, wkrótce w polu zabawa; Agnieszka li nielusa, jeszcze zimie pokusa.
Anielusa – niełaskawa, nielitościwa
Agnieszka łaskawa puszcza skowronka z rękawa.
Bartłomiej (ci) zwiastuje, jaka jesień następuje, i czy w przyszłym latku dożyjesz dostatku.
Inna wersja: Bartłomiej zwiastuje, jaka jesień następuje.
Bartłomieja cały wrzesień naśladuje, i z nim jesień.
Bartłomieja świętego dzień w jakiej zostaje porze, taką jesień bez ochyby daje.
Choć dziś Anastazy, pal w piecu dwa razy.
Zobacz też: Anastazy
Deszcz św. Jana obiecuje mokre żniwa.
Deszcz w św. Floriana, skrzynia groszem napchana.
Gdy na św. Barbarę gęś chodzi po lodzie, to Boże Narodzenie będzie po wodzie.
Inna wersja: Gdy w św. Barbarę gęś po stawie chodzi, w Boże Narodzenie pływać po nim się godzi.
Gdy na św. Bernarda ziemia twarda, zima będzie harda.
Gdy przyjdzie św. Agnieszka, przebije lód ogonem pliszka.
Gdy się deszcz w święto Jana opuści obfity, po nim w kilka dni, wierz mi, bywa pozbyty.
Gdy w dzień Adama i Ewy mróz i pięknie, zima wcześnie pęknie.
Gdy w św. Barbarę ostre mrozy, to na zimę gotuj wozy; a gdy roztajanie, każ opatrzyć sanie.
Jak na św. Agnieszkę mróz, to wygryzki do nawozu włóż.
Jak w świętą Annę deszcz pada, to robak orzechy zjada.
Jaki Bartek niesie dzień, takąć będzie i jesień.
Inna wersja: Jaki Bartek niesie dzień, takąż będzie i jesień.
Jaki Bartek, taki wrzesień, jaki Marcin, taka zima.
Jeśli na Agnieszkę pochmurno, to o len nie trudno; a jeśli jasno, to o len ciasno.
Jeśli święta Agnieszka wypuści skowronka z mieszka, to już zima na ziemi długo nie pomieszka.
Jeżeli w dzień św. Jacka deszcz nie pada, będzie jesień sucha.
Kiedy na św. Barbarę błoto, będzie zima jak złoto.
Kiedy w św. Barbarę mróz, to chłopie sanie na górę włóż.
Inne wersje: Gdy na św. Barbarę mróz, sanie na górę włóż, a szykuj dobry wóz.
Kiedy w św. Barbarę mróz, to szukaj chłopie dobry wóz.
Kiedy w św. Barbarę mróz, to szykuj chłopie dobry wóz.
Na Bartłomieja jeleń w wodę wskoczy.
Zobacz też: Bartłomiej, jeleń, woda
Na dzień św. Doroty ma być śniega nad płoty.
Na Kazimiera zima umiera.
Na św. Agatę wysuszysz na słońcu szmatę.
Na św. Agnieszkę, wychodzi woda na ścieżkę.
Na św. Ambroży poprawiają się mrozy
Na św. Annę mrowiska, szukaj w zimie ogniska.
Na św. Barbarę, jeżeli mróz i pogoda, zima będzie lekka i bez śniegu.
Na św. Bartłomieja mroźnej zimy jest nadzieja.
Na św. Franciszka zielenią się łany i ze swego zimowiska wracają bociany.
Na św. Grzegorza zima idzie do morza.
Inne wersje: Na św. Grzegorza idą rzeki do morza.
Na św. Grzegorza pójdzie zima do morza.
Jak odwilż na św. Grzegorza, to pójdzie zima do morza.
Na św. Grzegorza ucieka śnieg do morza.
Od św. Agnieszki już posprzątaj z drzew liszki, a jeśli mróz tęgi, szczep gonty i dęgi; radź o drzewie, o stodole, nawozy też wywóź w pole.
Od świętej Anki zimne wieczory i ranki.
Od św. Anki zimne poranki.
Od św. Anny nie doczeka południa deszcz poranny.
Po św. Agacie wyschnie bielizna na płocie.
Po św. Agnieszce napije się wół na ścieżce.
Po św. Ewie chodzi się w cholewie.
Po św. Bartłomieju z łyżki deszczu ceber błota.
Susza w św. Bartłomieja, mroźnej zimy jest nadzieja.
Św. Barbara chłopa utopi, albo umrozi.
Św. Barbara po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie.
Św. Barbara po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie.
Inna wersja: Święto Barbary po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie.
Św. Hanna, to już jesienna panna.
Św. Agnieszki, pół zimy końskiej.
Św. Bartłomiej pogodny, jesień pogodna
Św. Zofija kłosy rozwija
W dzień św. Agaty, jeśli słonko przez okienko zajrzy do chaty, to wiosenka na świat poogląda zza zimowej kraty.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.

Baba śląska: w barach szeroka, w dupie wąska.
Gówno lepiej obejść, jak ruszyć.
Jak nie urok, to sraczka.
Jak się nie odwrócić – zawsze dupa z tyłu.
Każde gówno źle pachnie.
Mów do słupa, a słup dupa.
Na św. Bartłomiej z dupą pod płomień!
Nie rozrabiaj, nie podskakuj, siedź na dupie i przytakuj.
Nie widziała dupa słońca, zagorzała od miesiąca.
Pasuje jak kij do dupy.
Samotny jak palec w dupie.
Swoje – do kupki, czyje – do dupki.
Taki z niego muzykant jak z koziego ogona klarnet, a z koziej dupy trąba.
Wyżej dupy nie przeskoczysz (podskoczysz).

No comments:

Post a Comment